Półfinał „Angelusa” – Jaroslav Rudiš

Text_2

Patrycja Spychalska o, zakwalifikowanej do półfinału tegorocznej edycji „Angelusa”, powieści Jaroslava Rudiša „Cisza w Pradze”. Jej   fragmenty publikowaliśmy na naszym portalu kilka miesięcy temu.

Czy Pragę da się opowiedzieć bez przysłony zbudowanej z pocztówkowych ujęć, retuszowanych zdjęć z burzliwych wypadów albo folderów reklamowych? Jaroslav Rudiš proponuje własny szkic do portretu miasta, w którym punktem odniesienia jest cisza (a raczej jej brak). I jest to bardzo filmowa opowieść.

Zaletą „Ciszy w Pradze” jest struktura powieści – podział na epizody skupiające się na wybranym bohaterze. Konstrukcja przypomina scenariusz filmowy, w którym charakter miasta jest opowiedziany poprzez  ludzi – ich wybory, tęsknoty, decyzje, gniew, a wszystko to dzieje się w ciągu jednego dnia. Oczywiście losy naszych bohaterów przecinają się niejednokrotnie, aby na koniec spotkać się w jednym miejscu, w tym samym czasie i… eksplodować.

Jak na opowieść o ciszy jest w opowieści Rudiša sporo muzyki i rozmów o muzyce. Konfrontacje między wyrafinowaną klasyką, a nerwem nowoczesnych brzmień, brak zrozumienia między tym co najnowsze, a tym co nowe było w latach 80. czy 90. Jest też wiele miejsca dla retrospekcji i sporów z własną przeszłością. Poza tym miasto hałasuje, zgrzytem tramwajów, szumem samochodów, gwarem wielkomiejskich bulwarów itd. Trudno o ciszę.

Bohaterowie Rudiša reprezentują pełny przekrój społeczny: zbuntowana nastolatka, przybysz z USA, unijna profesjonalistka, freak po 30. i wdowiec na skraju załamania nerwowego (a właściwie już w trakcie). Każde z nich ma wokół siebie uwierającą rzeczywistość, z którą trzeba coś zrobić: zmienić, wykrzyczeć, uwolnić się … Czy cisza jest do tego potrzebna? Jak chwila na medytację, skupienie przed podjęciem decyzji dotyczącej wyboru dalszej drogi? W tym wypadku cisza to raczej rodzaj stanu, w którym boleśnie, ale też z ulgą odpowiadamy sobie na pytania o miłość czy wartość własnego życia.

„Cisza w Pradze” z powodzeniem mogłaby posłużyć za tworzywo pod scenariusz filmu, profile bohaterów nakreślono wyraźnie, spectrum wiekowe szerokie, poszczególne wydarzenia aż proszą się o rozpisanie w scenopisie. Gorycz mieszająca się z miłością, a w tle znane miasto. Mieliśmy już opowieści o zakochanym Paryżu, Londynie, Nowym Jorku… Nie wiem tylko czy akurat Autor byłby zachwycony taką perspektywą, bo wszak subtelnie, ale z determinacją chce odczarować Pragę zaklętą w kolorowy folder. I dlatego – w tej zalecie, jaką jest filmowa narracja, melancholijne połączenie poszczególnych wątków, jest też ukryta słabość – przy odrobinie pecha można uzyskać efekt stereotypowy – oto opowieść o miłości, jej braku, czasem nadmiarze, a czasem utracie, która rozgrywa się w słynnym mieście Praga.

Patrycja Spychalska

Jaroslav Rudiš „Cisza w Pradze”, przekład Katarzyna Dudzic, Książkowe Klimaty, Wrocław  2014

Powiązane wpisy

Udostępnij