„Polski” wiersz Natalii Gorbaniewskiej

W tym miesiącu mija druga rocznica śmierci Natalii Gorbaniewskiej – wybitnej rosyjskiej poetki, pierwszej przewodniczącej jury „Angelusa”, tłumaczki polskiej poezji i przyjaciółki Polski. Przypominamy jej „polski wiersz” . W oryginale i tłumaczeniu Adama Pomorskiego. Udostępniamy go dzięki uprzejmości Oficyny Wydawniczej „ATUT”.                                                                                            

 Wrocław, luty 2007

Ten wiersz pojawił się wkrótce po mojej kilkudniowej intensywnej wymianie listów z wrocławskim wydawnictwem „Atut”, które przygotowywało do druku moją książkę „Dwunasta w południe”. Chodziło o umieszczenie w tekście książki już przetłumaczonych przypisów, ale wydawnictwo nie wiedziało, gdzie powinno je wstawić. Trzeba też było zaktualizować notę biograficzną i poprawić jeszcze jakieś drobiazgi. Wszystko to odbywało się w ostatniej chwili i trudno mi było uwierzyć, że uda się książkę w ogóle przygotować i wydać na czas. A jednak – zdążyli!

Korespondowaliśmy pocztą elektroniczną. Pisałam po polsku, co nie przychodzi mi zbyt łatwo, a na dodatek zwykłą czcionką łacińską, bez jakichkolwiek znaków diakrytycznych („bez kresek, bez ogonków i bez kropek”), przez co w tekście listów pojawiały się dziwne homonimy. Co prawda „żona” i „zona” w tej korespondencji nie figurowały, ale taką obserwację poczyniłam już wcześniej. Najwidoczniej też polski kontekst wpłynął na pojawienie się „wiernego Rusa” (z wiersza „Oszczercom Rosji”) i „podstępnego Lacha” – to przeinaczony cytat z tego samego wiersza (u Puszkina jest „dufny Lach”).

Natalia Gorbaniewska

(tłum. Natalia Woroszylska)

 

***

Ни хвостиков, ни черточек, ни точек,

емеля нам выравнивает почерк,

и спросишь: «Как жена?» — а выйдет «зона»,

и держишь сам себя за фармазона,

который был исходно франкмасоном,

умом не сонным, духом не бессонным,

душой не чутким и несклонным к шуткам,

давно отправленным ко всем анчуткам.

 

Поставь на переписку знак товарный,

и верный росс пойдет, как лях коварный,

извертываться, врать и лицемерить

и самому себе уже не верить,

не доверять рефлексам и привычкам,

ключам в кармане, спичкам и отмычкам,

влюбленностям заречным и заморским

и давним радостям консерваторским.

 

Поставя копирайт на переписку,

ты сам себя переберешь по списку,

по перечню, где уши-руки-ноги

гуляют парами, за ними по дороге

— как зэк со шконкой — печенка с селезенкой,

и все одето кожицею тонкой,

которой так недолго надорваться

и обнажить… — и обнажиться, братцы!

 

У переписки, пересвиста птичья,

ни замысла (а значит, и величья),

ни умысла (на подрыв и сверженье),

ни помысла (как выйти из окруженья),

ни мысли, хоть бы вялой и небойкой,

и только рифмы ходят парой или тройкой.

 

***

Bez kresek, bez ogonków i bez kropek

mail koryguje nam chłopek–roztropek;

pytasz: „Jak żona?” – czyta się: „Jak zona”.

chcąc nie chcąc robisz z siebie farmazona,

(źródłosłów – franc-maçon: to wzór imienny;

umysł nie senny, duch w nim nie bezsenny,

dusza nie oczajdusza, nie zna żartów,

od dawna powiększyła grono czartów).

 

Opatrz korespondencję swoim logo

i zacznie wierny Rus, proszę ja kogo,

jak Lach podstępny kręcić, zdradzać, kłamać,

nie dowierzając sobie, wiarę łamać,

nie wierząc w odruch, w moc nawyków chytrych,

w klucze w kieszeni, w pilnik albo wytrych,

w miłości trans-pacyfik, trans-atlantyk,

w konserwatywno-liberalny antyk.

 

Opatrz więc copyrightem swoje listy,

a miejsce swe ustalisz według listy

rąk, nóg i uszu – nieodzowne pary,

jak na więziennym spacerniaku gary –

a tu ozdoba – jak wam się podoba:

pod cienką skórą trzustka i wątroba;

zedrze się skóra – w oczach nam zagości

kształt nagiej prawdy… Co tam o nagości!

 

List, świstek, poświst ptaszęcego gwaru,

pełen umiaru, a więc nie wymiaru

chwały, i bez zamiaru obalenia

siłą i bez nadziei ocalenia

myśli i miary – tylko rymów pary,

albo i trójki (taki przesąd stary).

Tłum. Adam Pomorski