Rosyjska aferka Mariusza Wilka

Andrzej Fiderkiewicz o konsekwencjach wizyty dwojga rosyjskich dziennikarzy u mieszkającego w Rosji polskiego pisarza Mariusza Wilka

Sprawa reportażu Romana i Darii Nurejewów ( pisaliśmy o niej tutaj)  opisujących swoją, dość niezwykłą wizytę w domu Mariusza Wilka nad jeziorem Onega (czy, jak woli Wilk, Oniego) znalazła nieprzyjemny ciąg dalszy.

Jak piszą Nurejewowie na swoim blogu, od dawna intrygował ich fakt, że wywiady, których udzielał Mariusz Wilk rosyjskim mediom były podobne do siebie jak dwie krople wody. Ta właśnie ciekawość skłoniła ich do podróży do wsi Konda Bierieżnaja, gdzie w domu nad jeziorem mieszka pisarz z rodziną. Przebieg wizyty – nie możemy oczywiście wykluczyć, że bardzo subiektywny – znalazł się w reportażu, który kilka dni po publikacji wywołał gwałtowną reakcję pisarza. Główny ciężar walki wzięła jednak na siebie żona Mariusza Wilka, która w dziesiątkach rozmów telefonicznych i maili zażądała od Nurejewów sprostowania. Okazało się, że zgodnie z dotychczasowym zwyczajem, o którym zresztą Nurejewów nie poinformowano, wszystkie teksty wywiadów powinny trafiać do autoryzacji do żony (!) pisarza, co poniekąd wyjaśnia zagadkę ich podobieństwa. Tymczasem, jak twierdzą rosyjscy dziennikarze, Wilk zgody na publikację wywiadu nie udzielił, napisali więc reportaż. Przy okazji, jak się wydaje, nadszarpnęli budowany z mozołem wyidealizowany wizerunek publiczny autora.

Do walki o dobre imię czy może nieskazitelny wizerunek pisarza włączyło się również Издательство Ивана Лимбаха, rosyjski wydawca Wilka. W liście do redaktora naczelnego portalu Russkaja Płanieta wydawca zarzuca dziennikarskiemu małżeństwu manipulowanie faktami a nawet oszczerstwo, domaga się zdjęcia tekstu z portalu i grozi konsekwencjami prawnymi w przypadku odmowy.

Sprawa ma póki co zasięg lokalny i pewnie większego nie osiągnie. Wszak ani Mariusz Wilk ani dziennikarskie małżeństwo Nurejewów, nie znajdują się w centrum zainteresowania rosyjskich mediów kulturalnych. Artykuł nie został zdjęty z portalu Russkaja Płanieta i pewnie tam pozostanie.

Niezależnie od rozstrzygnięcia, które sprawa w końcu znajdzie, stanowi ona dobry przyczynek do refleksji nad odwiecznymi problemami dziennikarzy i artystów: jak daleko może dziennikarz sięgnąć w prywatność twórcy i czy prawo artysty do swojego publicznego wizerunku ma charakter absolutny.