Antyheroizm Białoszewskiego

 

Ukazuje się właśnie czternaste wydanie „Pamiętnika z powstania warszawskiego” Mirona Białoszewskiego. Książka do tej pory wydawana była regularnie a jednak dopiero tegoroczna edycja jest pełna. Wydawcą jest Państwowy Instytut Wydawniczy.

„Pamiętnik…”, którego bohaterem a jednocześnie narratorem jest Białoszewski opisuje wydarzenia walki powstańcze w 1944 roku – od 1 sierpnia do 9 października, powstał dopiero 23 lata po zakończeniu powstania. Pierwsze wydanie książki ukazało się w roku 1967.

Białoszewski pierwsze dni powstania przeżył na zachodnim Śródmieściu i na Woli. Później przedostał się na Stare Miasto. To niezwykła relacja z walk widzianych oczyma młodego człowieka nie biorącego udziału w bezpośrednich starciach. Białoszewski daleki jest od patosu. Nie ma tutaj heroicznych czynów. Jest codzienność. Życie w „Pamiętniku…” toczy się w mrocznych piwnicach, w bramach, na podwórkach.

„W świecie tym odwróceniu ulegają wartości: dom staje się miejscem najbardziej niebezpiecznym, piwnica staje się mieszkaniem, kościołem, szpitalem. Najważniejsze stają się przedmioty: cegła służąca do zbudowania kuchni, skorupa garnka, łyżka. Zagrożenie śmiercią powoduje degradację formy współżycia zbiorowości, ale na ich miejsce pojawiają się nowe, zastępcze formy i rytuały. W nich przejawia się „nieheroiczny heroizm” zwykłych mieszkańców Warszawy. Bardzo wyraźny jest tu instynkt przetrwania. W utworze uderza fakt śmierci ludzi, grzebanych gdziekolwiek.

Pisarz posługuje się formami języka mówionego: słownictwo jest proste, niedbałe, w którym widoczne jest nadużywanie zaimków, powtórzeń, wtrąceń: że tak powiem, myślę. Nadaje książce charakter „antyliteracki”. Sam Białoszewski tak określa cel swojej książki: „Chciałem, żeby wszyscy się dowiedzieli, że nie wszyscy strzelali, chciałem napisać o powszechności powstania.