Zła mowa

Lut 7, 2018 przez

Piotr Kępiński o ciągle aktualnej książce Michała Głowińskiego Zła mowa (Wielka Litera). Michał Głowiński otworzył na nowo czarną skrzynkę z polskimi semantycznymi wytrychami, które zatruwały język oficjalny i medialny w latach ciężkiego PRL-u. I zatruły do tego stopnia, że niepostrzeżenie wszedł on także do życia prywatnego, szkolnego, „kolejkowego” i administracyjnego – począwszy od lat pięćdziesiątych, skończywszy na osiemdziesiątych. I pozostał do dzisiaj. Chcielibyśmy sądzić, że pozbyliśmy się tego garbu. Że pozostanie on do dyspozycji językoznawców i historyków. Że od czasu do czasu go uwolnimy żeby zobaczyć, jak niegodnie żyliśmy. Nic z tego. Prawda jest taka, że „zła mowa” komunistyczna nigdy z naszego słownika nie została skutecznie wyrugowana. Schowana po kątach, tliła się i tli nadal w głowach niektórych, czasami zresztą podświadomie. Doskonale pamiętam dziennikarskie teksty z lat dziewięćdziesiątych i późniejszych, w których sformułowania „woda...

Czytaj więcej

Kępiński o Głowińskim

Lis 19, 2016 przez

Piotr Kępiński o książce „Zła mowa” Michała Głowińskiego (Wielka Litera).  Michał Głowiński otworzył na nowo czarną skrzynkę z polskimi semantycznymi wytrychami, które zatruwały język oficjalny i medialny w latach ciężkiego PRL-u. I zatruły do tego stopnia, że niepostrzeżenie wszedł on także do życia prywatnego, szkolnego, „kolejkowego” i administracyjnego – począwszy od lat pięćdziesiątych, skończywszy na osiemdziesiątych. I pozostał do dzisiaj. Chcielibyśmy sądzić, że pozbyliśmy się tego garbu. Że pozostanie on do dyspozycji językoznawców i historyków. Że od czasu do czasu go uwolnimy żeby zobaczyć, jak niegodnie żyliśmy. Nic z tego. Prawda jest taka, że „zła mowa” komunistyczna nigdy z naszego słownika nie została skutecznie wyrugowana. Schowana po kątach, tliła się i tli nadal w głowach niektórych, czasami zresztą podświadomie. Doskonale pamiętam dziennikarskie teksty z lat dziewięćdziesiątych i późniejszych, w których sformułowania „woda na młyn”,...

Czytaj więcej

Dziennik demaskatora

Paź 3, 2016 przez

Michał Głowiński: Zła mowa  (Wielka Litera). Ten swoisty “dziennik demaskatora” znakomity literaturoznawca prowadził  od lat 60. aż do upadku komunizmu w roku 1989. „Władza boi się analizy języka, zdemaskowania środków językowych, przy pomocy których chce oddziaływać” – mówił Leszek Kołakowski o rządzących PRL-em. Wiele haseł z niniejszej książki okazuje się nie tylko historycznym zapisem minionych czasów. Głowińskiego “komentarze do słów” stały się po latach, w wydawałoby się zupełnie innej rzeczywistości, ponownie aktualne. Politycy znów wskazują z jednej strony “patriotów”, z drugiej tych, których żywiołem są “knowania”, przywódca rządzącej partii szuka spisków, bo przecież “to nie przypadek, że…”. Tak jak niegdyś przeciwnicy (a dokładniej “wrogowie wszelkiej maści”, “hałastra”, a nawet “robactwo”) są “zaciekli i zajadli”, lokują się “w określonych kołach”, są “inspirowani z zewnątrz”, “ujadają”, ich działania to “awanturnictwo” i “demagogia”, a nade wszystko “przeszkadzają” w budowaniu lepszej Polski. Wszystkie teksty w tej książce pochodzą sprzed 1989 roku. A jednak „Zła mowa” to nieustannie aktualny podręcznik dla każdego, kto nie chce poddać...

Czytaj więcej