Kępiński o Filipowiczu

Text_2

Napisany przez Kornela Filipowicza w roku 1959 Romans prowincjonalny to książka niezmiennie świeża i zaskakująca – pisze Piotr Kępiński. 

Romans prowincjonalny to mikropowieść – w tej formie Filipowicz był zawsze mistrzem niedoścignionym. Kilkoma zdania, jedną metaforą i detalem potrafił opisać zdarzenie, ludzi, rynek małego miasteczka.

Treść Romansu… jest znana i wielokrotnie opisywana: do miasteczka, które nie wiemy za bardzo gdzie leży, można podejrzewać tylko, że to Cieszyn, przyjeżdża z Warszawy znany i ceniony poeta – Fabian Miłobrzeski. Elżbieta, nauczycielka muzyki i jednocześnie namiętna czytelniczka współczesnej literatury wybiera się na jego wieczór autorski, po którym para idzie razem na ludowy festyn (znakomicie i barwnie opisany) a potem w hotelu – do łóżka. Kilka tygodni po wyjeździe poety z miasteczka, Elżbieta orientuje się, że jest w ciąży. Lekarz, którego zna nie chce wykonać zabiegu. Zrozpaczona kobieta jedzie do Warszawy, żeby z Miłobrzeskim porozmawiać ale na miejscu orientuje się, że człowiek do którego przez chwilę żywiła uczucia jest tak daleko, że spotkanie nie ma najmniejszego sensu. Ponadto poeta, jak mówi przez telefon, siedzi właśnie na walizkach i za moment ma pociąg do Bułgarii.

Elżbieta wraca do domu, w pociągu przeglądając gazety natrafia na wiersz Fabiana pt Romans prowincjonalny, którego jest bohaterką. Zirytowana zażywa chininę, w ten sposób pozbywając się niechcianej ciąży.

Pod koniec lat sześćdziesiątych pisarz lub poeta z Warszawy przyjeżdżający na prowincję, musiał być postacią z innego świata. Filipowicz opisuje Miłobrzeskiego jako światowca. Wielki świat odwiedza prowincję i zachwyca się niewielkim ryneczkiem, ludźmi żyjącymi sprawami tak odległymi od spraw wielkich, sława kontra niedowartościowanie, nuda kontra praca, konkret kontra nic.

Filipowicz w gruncie rzeczy nie napisał opowieści o miłości, wycofaniu, czy też zgubnym wpływie literatury na nasze życie, tylko o pragnieniu, które bardzo bliskie jest literaturze rosyjskiej, której echa chyba w Romansie słychać. Zdaje się, że jest tutaj i Czechow i Gonczarow.

Delikatna ironia ale jednocześnie przychylność w stosunku do bohaterów – zadziwia czytelnika do dzisiaj. Dobry, nieteatralny język, dbałość o drobiazgi (opis procesji), wszystko to buduje atmosferę tej książki, która choć niewielka jest w istocie bardzo aktualnym opisem „tak zwanej prowincji, świata, który ginie na naszych oczach razem ze wszystkimi jego specjalnymi urokami, wzruszeniami, smakami, dziwactwami”. Dodajmy, że to także opis prowincji w naszych głowach i sercach aczkolwiek jak mówi lekarz Dobrucki, opiekujący się Elżbietą, cała ta historia nie ma nic wspólnego z sercem…

Na podstawie tego opowiadania powstał film w reżyserii Krzysztofa Wierzbiańskiego z Markiem Bargiełowskim i Krystyną Wolańską w rolach głównych (1976).

Kornel Filipowicz, (1913-1990) – powieściopisarz, nowelista, scenarzysta, poeta. Autor 37 książek, jeden z najwybitniejszych prozaików polskich XX wieku, znakomity twórca małych form.

Powiązane wpisy

Udostępnij