Lord Mord

Text_2

Patrycja Spychalska o wydanej niedawno gotyckiej powieści Miloša Urbana „Lord Mord”.

Miasta żywią się legendami. Bez opowieści – historia, architektura, styl życia mieszkańców czy ich upodobania kulinarne, a nawet zawieruchy polityczne i wojenne, byłyby tylko zbiorem mniej lub bardziej uporządkowanych faktów lub przeinaczeń. Z jaką legendą mamy więc do czynienia w powieści „Lord Mord”? Oto wraz z głównym bohaterem, hrabią Arco, żegnamy XIX wiek, a z nim część Pragi, która zniknęła bezpowrotnie.

Kiedy w 1973 roku, włoski slawista, tłumacz i poeta – Angelo Maria Ripellino wydał w Turynie słynny esej „Praga magiczna”, stolica ówczesnej Czechosłowacji nie była bynajmniej nieznaną wyspą. Abstrahując od aktualnej wówczas historii praskiej wiosny z 1968 roku i wywołanej w kontrze zbrojnej interwencji państw Układu Warszawskiego, Praga stanowiła przestrzeń o bogatej i fascynującej historii, była miastem Franza Kafki. W końcu to właśnie twórczość i życie tego pisarza implikowały (i nadal tak jest) poszukiwania czy kontynuacje twórcze całych zastępów badaczy literatury, biografów, pisarzy i scenarzystów. Kafka stał się poniekąd częścią kultury popularnej, odwołania do „kafkowskich sytuacji” są kluczem stosowanym nawet przez ludzi, którzy nigdy nie sięgnęli po „Proces”.

Ripellino zaserwował czytelnikom spójną opowieść o mieście magii, gdzie przez stulecia przecinają się ścieżki tajemniczych postaci poszukujących zaskakujących rozwiązań zarówno w polityce jak i w sztuce czy alchemii. Ważnym czynnikiem decydującym o wyjątkowym genius loci miasta byli przybywający do niego cudzoziemcy – artyści, podróżnicy, awanturnicy oraz silna społeczność żydowska, która m.in podarowała światu jedną z najbardziej znanych wersji legendy Golema. Film o losach mściciela utworzonego z gliny i ożywionego za pomocą magicznej formuły powstał już w 1915 roku („Der Golem” – Henrik Galeen, Paul Wegener”). Popisowym zaś fragmentem w książce Ripellino jest perspektywa Pragi w ujęciu tropów odwołujących się do twórczości H.P. Lovecrafta, amerykańskiego autora powieści grozy. Horror i Praga łączą się dobrze. Na rok przed wybuchem I wojny światowej niemiecki reżyser Stellan Rye zaprasza do współpracy ekscentrycznego pisarza Hansa Heinza Ewersa i tak powstaje film „Student z Pragi” („Der Student von Prag”, 1913 rok). Ewers, znany w Polsce z tomiku opowiadań „Dama tyfusowa” wziął na warsztat utwory Alfreda de Musseta i Edgara Allana Poe tworząc historię ubogiego studenta, który zawarł szatański pakt z czarownikiem Scapinellim. W zamian za pieniądze i splendor towarzyski, czarownik staje się właścicielem lustrzanego odbicia młodego człowieka. Sobowtór szybko się emancypuje i zaczyna prześladować swój pierwowzór. Mimo, że od premiery filmu upłynęło ponad sto lat – prosta i ponura reguła konsekwencji wynikających z zawartego paktu nie straciła na aktualności.

Podobnie w tonacji noir Miloš Urban zaprasza swoich czytelników na spacer po Pradze, a szczególnie po żydowskiej dzielnicy Josefov, która pod koniec XIX wieku została objęta ambitnym planem asenizacji. To wówczas władze miasta zdecydowały o wyburzeniu starej, średniowiecznej zabudowy, zmianach traktów komunikacyjnych i używając języka współczesnego – gentryfikacji opisanej w powieści okolicy.

Główny bohater, hrabia Arco – arystokrata z rodziny „na zakręcie” (pod względem tożsamości, pozycji społecznej i majątku) lubi stary Josefov, zabawy z prostytutkami, absyntowe pijaństwa, fechtunek i najróżniejsze eksperymenty narkotyczne. Nie dość, że cierpi na gruźlicę, a swoją aparycję porównuje do stereotypowego wizerunku fryzjera, to jego nieustabilizowanie i dekadencja (mimo skończonej trzydziestki) stawiają pod znakiem zapytania dalszy los rodu.

Akcja powieści skupia kilka wątków: konflikt z urzędnikami (korupcja i prywatne interesy wiążące się z procesem asenizacji), narodowościowe spory pomiędzy społecznościami monarchii habsburskiej, kryzys zdrowotny i życiowy bohatera oraz sprawę morderstw młodych kobiet jakoby popełnianych przez fantastycznego stwora nazywanego Mięsko.

Hrabia Arco wmiesza się w aferę urzędniczą, romans z nastoletnią „żydowską królewną”, otrze się o politykę i działania tajnych służb, stanie się wpływowym dealerem heroiny, a wreszcie rozwikła zagadkę morderstw.

Miloš Urban żongluje w „Lordzie Mordzie” strukturą kryminału, rozwiązaniami z powieści grozy, groteską i przyprawia całą historię istotnym tłem społecznym. Większość czytelników z przyjemnością (lub z irytacją) odnajdzie tropy przywodzące inne książki czy filmy. Nie bezpośrednio, jako zmodyfikowane kalki, ale odwołujące się do nastroju lub charakteru postaci czy relacji między antagonistami. Całość czyta się lekko, miejscami zabawnie, na pewno włóczęga po mieście, którego już nie ma, będzie gratką dla miłośników widmowych topografii. Być może zdecydują się nawet odwiedzić Pragę, aby przekonać się czy i co zostało z tamtego świata.

„Lord Mord” nie jest jednak powieścią, która oszałamia. To zgrabna kombinacja, skrojona bez wpadek, ale pozbawiona poezji. Być może Praga – miasto bogate w legendy i pełne wyrazistych bohaterów, sprawia że hrabia Arco pozostaje w grupie „aspirujących”, a nie prawdziwych trendsetterów.

 Miloš Urban, „Lord Mord” , tłumaczenie: Katarzyna Kępka-Falska, Wydawnictwo Książkowe Klimaty 2015.

Powiązane wpisy

Udostępnij