Angelus 2015 – Serhij Żadan

Text_2

Maciej Robert o nagrodzonej Literacką Nagrodą Europy Środkowej „Angelus” 2015 powieści „Mezopotamia” ukraińskiego pisarza Serhija Żadana.

SERHIJ ŻADAN „MEZOPOTAMIA”

W „Mezopotamii”, najnowszej, opublikowanej w 2014 roku powieści mieszkającego w Charkowie Serhija Żadana (powieści, dodajmy, w tym samym roku przetłumaczonej i wydanej w języku polskim, co świadczyć może o randze tego pisarza na międzynarodowym rynku literackim), nie ma ani słowa o dzisiejszej sytuacji politycznej Ukrainy. Nie licząc jednego jedynego passusu, który tym bardziej wygląda jak niepokojące mrugnięcie okiem. To słowa wypowiedziane przez Boba, młodego charkowianina, który wyruszył w podróż do Filadelfii, by odnaleźć członków rodziny, którzy wyemigrowali za ocean i nie dają oznak życia. Kiedy wreszcie ich odnajdzie, Bob zacznie im relacjonować sytuację w rodzinnym mieście: „Wzmocniono mury miejskie, szczególnie ze wschodniej strony, stamtąd zwykle oczekuje się niebezpieczeństwa w postaci koczowniczych plemion przygranicznych”. Rzecz w tym, że cała narracja Boba jest umyślnie fantasmagoryczna, a amerykański dystans tylko wzmacnia poczucie odmienności spojrzenia z zewnątrz. A jeśli nawet pozostałe rozdziały są stuprocentowo ukraińskie i realistyczne, to Żadan dba o to, by nic nie było tutaj powiedziane wprost. Nieoczywista jest forma powieści, na którą składa się dziewięć opowiadań i trzydzieści wierszy (lub – zlaeży jak patrzeć – poemat). Nieoczywisty jest tytuł, intrygujący jest brak wszelkich odniesień geograficznych – zaledwie dwukrotnie zostaje wzmiankowany Charków, raz pojawia się nazwa Krymu i Donbasu. To wszystko ma jednak swój ukryty sens.

Zacznijmy od tytułu, wzmocnionego mottem z „Prawdziwej historii Sumerów”, w którym mowa jest o osiadłych u zbiegu rzek plemionach. Ten cytat to wszak Żadanowski apokrył, potęgujący poczucie umowności świata przedstawionego. Skąd zatem Mezopotamia? Czy chodzi wyłącznie o artykuł z „National Geographic” czytany przez jednego z bohaterów powieści? Żadan idzie o krok dalej i przypisuje miastu i okolicy, w której rozgrywa się akcja, cechy starożytnej krainy, będącej kolebką cywilizacji. Leżący nad trzema rzekami Charków, występujący w powieści jako bezimienny moloch, staje się Mezopotomią (czyli dosłownie Międzyrzeczem) nie tylko geograficznie, ale też metaforycznie – to miejsce, nad którym unosi się aura przyszłego rozpadu. To cywilizacja na skraju upadku. Zamknięte polis. Żadan podkreśla ten zamknięty, klaustrofobiczny wręcz charakter opowieści w ekwilibrystyczny niemal sposób nakładajac na siebie wydarzenia opisane w poszczególnych rozdziałach – w efekcie mamy wrażenie, że półtoramilionowe miasto skurczyło się do grupy znajomych, którzy spotykają się przy różnych okazjach i wymieniają się swoimi historiami, budując w ten sposób kronikę „charkowskich Sumerów”.

Z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej jasne staje się jednak, że paraboliczny charakter powieści Żadana ma jedynie znaczenie umowne. Albowiem etnologiczna niemalże obserwacja mieszkańców miasta (ich strój codzienny – klapki, okulary słoneczne i dresy Adidasa; ulubione zajęcie – szemrane interesy) nie tyle idzie w stronę historiograficznych porównań i quasi-politycznych odniesień, co stricte obyczajowego tła, które wybija się na plan pierwszy. I w Mezopotamii, i w ukrywającym swoją tożsamość dzisiejszym Charkowie najważniejsze jest bowiem jedno. „Wszystko znajduje się pomiędzy rzekami i wszystko stąd się zaczyna – i wszystkie historie, i cała miłość”. Brzmi górnolotnie? Niech będzie. Ale „Mezopotamia”, będąca intymnym portretem ukochanego miasta, jest także, a może przede wszystkim, powieścią o miłości. O rozstaniach i powrotach, o nieprzespanych z zazdrości nocach, o młodzieńczych rojeniach i dorosłych zwątpieniach. O schadzkach w eleganckich apartamentach i klubach górnego miasta oraz szybkich randkach w pobliżu nadrzecznych slumsów. Jeśli wielkość pisarza mierzyć jego umiejętnością radzenia sobie z tym najtrudniejszym tematem, to lawirującą między ironią a melancholią „Mezopotamią” Serhij Żadan pokazuje, że trzeba się z nim liczyć.

Maciej Robert

SERHIJ ŻADAN „MEZOPOTAMIA” tłum. Michał Petryk i Adam Pomorski, Wydawnictwo Czarne 2014

Powiązane wpisy

Udostępnij